Smutna wiadomość- jeden z dorożkarskich koni został uśpiony…

3 lutego 2016, jeden z naszych kolegów dorożkarzy, zaniepokojony nietypowym zachowaniem konia, zjeżdżał z Rynku Głównego do stajni, w której czekał lekarz weterynarii.

W drodze do domu klacz upadła- na miejsce zostali wezwani Strażacy, Policja, Straż Miejska oraz służby weterynaryjne- klacz, specjalnym koniowozem została przetransportowana do stajni, gdzie lekarze weterynarii wykonali szczegółowe badania i podawali właściwe leki.

Początkowo stan Lantry był dobry, niestety pogorszył się w nocy.

Poniżej informacja właścicieli konia, zamieszczona na ich stronie internetowej oraz fapage’u na facebooku:

Z olbrzymią przykrością informujemy, że mimo podjętych wszelkich starań oraz konsultacji z akademickimi ośrodkami weterynaryjnymi, wraz z konsylium lekarzy weterynarii – po wykonaniu badań oraz analizie dokumentacji medycznej, podjęliśmy decyzję o uśpieniu naszej klaczy LANTRA, w dniu 5 lutego 2016 roku.

Powodem podjęcia tej smutnej dla nas decyzji był, jak się okazało, niezwykle szybko rozwijający się i niemożliwy do zatrzymania mięśniochwat porażenny. Specjaliści poinformowali nas, że choroba ta nie była wynikiem zaniedbania, a tym bardziej przeciążenia, czy też niewłaściwej opieki nad koniem. Wykonaliśmy wszystko, co w naszej mocy, by uratować członka naszej rodziny, z którym zarówno my jak i nasze dzieci byliśmy bardzo związani.
Od chwili zaobserwowania przez nas niepokojącego zachowania Lantry, do chwili podjęcia tej niesamowicie trudnej decyzji o jej uśpieniu-staraliśmy się zapewnić klaczy jak najlepszą opiekę w celu wyleczenia. Początkowo stan był stabilny, a rokowania dobre, jednak gwałtownie pogorszył się ubiegłej nocy. Do samego końca mieliśmy nadzieję, że podjęte działania, zaordynowane leki oraz masaże pomogą w rekonwalescencji i powrocie do pełni sił. W momencie, w którym lekarze weterynarii uznali za nierokujące nadziei na wyleczenie i niehumanitarne utrzymywanie jej w tym stanie, z olbrzymim żalem podjęliśmy decyzję o uśpieniu Lantry.
Do tej pory, nie mieliśmy do czynienia z tak gwałtownie przebiegającym schorzeniem, które w niespotykanie szybkim tempie zabrało nam tę wspaniałą klacz.
Ta strata jest dla nas wyjątkowo dotkliwa- Lantra na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako wybitny koń, o wspaniałym charakterze i sercem do pracy z człowiekiem. Pozostawiała nam po sobie niezapomniane wspomnienia spędzonych wspólnie chwil zarówno tych podczas naszej w pracy, jak i spacerów w tereny i nauki, jaką wspólnie zdobywaliśmy. Jest nam ogromnie przykro- straciliśmy wspaniałego przyjaciela całej rodziny.
Dołożymy wszelkich starań- by z całej tej tragicznej sytuacji wyciągnąć wnioski, rozwikłać zagadkę tak gwałtownego przebiegu choroby, aby w przyszłości nie narażać naszych koni oraz samych siebie na tak traumatyczne przeżycia.

Równocześnie pragniemy serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy tak bezinteresownie nam pomagali i ofiarowali swoje wsparcie i pomoc.
W szczególności dziękujemy Strażakom oraz Służbom Porządkowym, a także lekarzom weterynarii, którzy niezwykle troskliwie opiekowali się naszym koniem.
Dziękujemy również krakowskim dorożkarzom oraz bukowińskim fiakrom za solidarność oraz chęć niesienia pomocy.
Nie zapominany także, o wszystkich wyrazach sympatii i współczucia, które przeczytaliśmy na portalach internetowych.

Dla całego środowiska dorożkarzy krakowskich jest to bardzo smutna wiadomość.
Strata przyjaciela, z którym spędza się każdy dzień, od świtu do zmierzchu, jest olbrzymim ciosem.

Każdy z nas był zaangażowany w pomoc klaczy- do końca wierzyliśmy, że Lantra odzyska siły i zostanie z nami jeszcze przez długie lata.
Niestety, św. Franciszek miał wobec Lantry inne plany…

0 komentarzy

Skomentuj

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. więcej

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.

Zamknij